stycznia 27, 2019

Wspomnienie budek telefonicznych, impulsów i kart magnetycznych [Kiedyś to było #3]

Wspomnienie budek telefonicznych, impulsów i kart magnetycznych [Kiedyś to było #3]
Budka telefoniczna - kabina, fot. Szczecinek.com
Zapewne większość z Was doskonale zna osławione i popularne swego czasu budki telefoniczne, które ulokowane były na większości ulic w miastach. Korzystało z nich mnóstwo osób, ale jak wiadomo - z duchem technologii, budki po prostu nie przetrwały. Ale wspomnieć fajnie. Przed Wami kolejna część cyklu "Kiedyś to było".

Początki

Na początek o historii samych budek telefonicznych. Pierwsza powstała w Staple Inn w High Holborn w Londynie. Było to aż 116 lat temu - dokładnie w 1903 roku. Postawiło ją towarzystwo kolejowe o nazwie Grand Central Railway. Następnie oszklone budki stawiały poczty. Na początku telefoniczne automaty były właśnie zamykane w oszklonych kabinach, od lat 70-tych postanowiono, że warto powoli z tego rezygnować, choć oczywiście nie tak od razu - wymyślono, by telefony były "przyczepiane", wraz ze specjalnym "daszkiem" (na wypadek niekorzystnych warunków atmosferycznych) do budynków. Pamiętam, jak swego czasu, co prawda już w XXI. wieku, ale jednak, zagapiłem się i uderzyłem głową w taki właśnie aparat telefoniczny. Cóż, zdarza się ;)

Wspomnienie budek telefonicznych, impulsów i kart magnetycznych [Kiedyś to było #3]
Budka telefoniczna - z "daszkiem", fot. Forsal.com

Dobrze, a jak zatem to wszystko działało?
Najczęściej automaty "przyjmowały" pieniądze - oczywiście nie papierowe, a te drobniejsze, np. po 2 czy 5 złotych.
Za wykonanie rozmowy płaciło się 1 zł. Płaciło się oczywiście za tzw. "impulsy" (1 impuls to 3 minuty rozmowy miejskiej). Jak to jednak bywało z takimi miejscami, często dochodziło do kradzieży.
Dlatego też w latach 80-tych wprowadzono specjalne, niezwykle dziś charakterystyczne karty magnetyczne. W wielu domach ten plastikowy kawałek historii ciągle jest obecny, z sentymentu.
Kolejki do automatów z telefonami bardzo często były długie, na wykonanie swojej rozmowy czekało się czasami kilkanaście minut, albo i więcej. Momentami "trafiało" się też do takich budek, w których uszkodzony był sam telefon, albo słuchawka i wtedy trzeba było szukać szybko działającej maszyny.

Likwidacja


Budki stale likwidowano, oczywiście wraz ze wzrostem technologii i coraz to bardziej dostępnych telefonów komórkowych.
Jeszcze w 2000 roku budek na terenie całego kraju było prawie 100 tysięcy sztuk. 
10 lat później - "działało" już 45 tys. Najwięcej budek telefonicznych (ok. 31 tys.) zlikwidowano w latach 2006−2008. Cztery lata temu, zostało ok. 7 tys. automatów. We wrześniu 2016 roku operator Orange, który odpowiada za budki po Telekomunikacji Polskiej, zapowiedział likwidację wszystkich automatów telefonicznych. Teraz w Polsce nie ma ich zbyt wiele, a jeśli są - to raczej już tylko jako ciekawostka historyczna. Było, minęło.
Wspomnienie budek telefonicznych, impulsów i kart magnetycznych [Kiedyś to było #3]
Magnetyczna karta telefoniczna, fot. Pewex.pl

Jak to wspominacie? Ile impulsów wykorzystaliście? Co ciekawe - jeszcze kilka lat temu, niektórzy operatorzy sprzedawali specjalne karty, na których znajdowała się określona liczba impulsów.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016-2019 Lifestyle By Patryk Witczuk