kwietnia 28, 2018

Największą motywacją są dla mnie moje podopieczne - rozmowa z Natalią Babińską

Największą motywacją są dla mnie moje podopieczne - rozmowa z Natalią Babińską

Nadszedł czas na kolejny wywiad na blogu. Tym razem porozmawiałem ze świetną i ambitną dziewczyną, wspaniałą przyjaciółką i po prostu osobą spełniającą marzenia. Osobą, która wie, czego chce od życia. Rozmawiałem z Natalią Babińską o fitness - między innymi o ćwiczeniach, początkach czy certyfikatach, które każdy instruktor powinien posiadać.

 LPW: 
Jak zaczęło się Twoje zainteresowanie fitness?
- Sport był w moim życiu obecny od zawsze.  Przejawiał się w różnych dyscyplinach, aczkolwiek epizodycznie. W podstawówce były to biegi przełajowe, tenis, nawet ping pong. W gimnazjum natomiast całe serce oddałam szermierce, nie byłam nastawiona na zawodowstwo, głównie trenowałam z wielkiej sympatii do tego sportu. Była nawet przygoda z hip hopem, skok wzwyż, w liceum przeniosłam się do klubu lekkoatletycznego, gdzie zakochałam się w biegach. Szukając dodatkowej aktywności, trafiłam na zajęcia zumby. Będąc na studiach, chodziłam także na siłownie oraz zajęcia grupowe. Nie wyobrażając sobie życia bez aktywności fizycznej, postawiłam sama zostać instruktorkom.

 LPW:  Zdobyłaś już także swoje pierwsze certyfikaty. Dużo osób nie wie, na co one pozwalają, co przede wszystkim dają. Mogłabyś im ten aspekt wytłumaczyć?
Największą motywacją są dla mnie moje podopieczne - rozmowa z Natalią Babińską- Certyfikaty przede wszystkim są świadectwem, ukończeniem szkolenia, tym samym Twojej wiedzy oraz kwalifikacji, a także uprawnieniami do prowadzenia zajęć. Bez nich nigdy nie nazwałabym się instruktorem! Nie podajemy się za kogoś, kim nie jesteśmy - nie tylko w świecie fitness, ale tyczy się to każdej płaszczyzny. Dzięki takim certyfikatom, jesteśmy wiarygodnymi dla naszych podopiecznych osobami, a w razie jakiś wypadków, wiemy, co robić. Osobiście czułabym się bezpieczniej będąc pod opieką wykwalifikowanej osoby z odpowiednimi certyfikatami.


 LPW:  Powiedz, jakie masz plany na najbliższe miesiące? Lubisz planować?
- Planować lubię, aczkolwiek życie wiele razy pokazało mi, że jest bardzo przewrotne, więc nie wybiegam zbytnio w przyszłość. Zamiast tego, wolę się skupić na teraźniejszości, by czerpać z każdego dnia jak najwięcej. Na pewno planuję coraz więcej szkoleń (śmiech). Lubię się uczyć nowych rzeczy, zdobywać wiedzę. A na szkoleniach można poznać wspaniałych ludzi.

 LPW:  Wracając do tematu fitness, powiedz, dlaczego, Twoim zdaniem, w Polsce cały czas tak wiele osób nie potrafi się przekonać do fitness?
- Oj tu pragnę się nie zgodzić (śmiech), coraz więcej ludzi zaczyna zdrowo się odżywiać,  interesować się sportem, co jest naprawdę wspaniałe. Problem leży natomiast w tym, że wiele osób za szybko rezygnuje, żyjemy w takim świecie, gdzie chcemy mieć coś już, teraz, szybko. Niestety tak się nie da. Chcąc poprawić swoją sylwetkę, musimy liczyć się z tym, że jest to wolny proces, który musi przebiegać sukcesywnie, byśmy mogli wynieść z niego najlepsze rezultaty.
Nie ma drogi na skróty, jest to droga pełna wyrzeczeń,  trudna i czasami naprawdę wymaga od nas dużo, ale opłaci się, i to bardzo!

 LPW:  Żeby przekonać ludzi niechętnych, może powiedz jakie są plusy chodzenia na zajęcia fitness?
- Jeśli ktoś chce zacząć chodzić na zajęcia fitness, nie powinien nawet się zastanawiać. Najgorzej jest się przełamać, później zobaczymy, że nie możemy bez tego żyć. Jeśli ktoś chodzi regularnie oraz dba o to, co znajduje się na jego talerzu, to o efektach wizualnych nie muszę nawet mówić. Ale zajęcia grupowe jest to naprawdę wspaniała zabawa, sposób oderwania się od tego, co zostawiliśmy za drzwiami sali fitness. Mamy tę godzinę tylko dla siebie, ze świadomością, że robimy coś dla siebie oraz dla swojego zdrowia, które jest najważniejsze.

Największą motywacją są dla mnie moje podopieczne - rozmowa z Natalią Babińską

 LPW:  Który element fitness, jest najtrudniejszy?
- Technika, wyuczenie poprawnej techniki, bez niej niestety dane ćwiczenie nie przynosi takich efektów, jakie powinno, a w najgorszym wypadku może prowadzić do kontuzji.
Jeśli ktoś chce zacząć chodzić na zajęcia fitness, nie powinien nawet się zastanawiać. Najgorzej jest się przełamać, później zobaczymy, że nie możemy bez tego żyć. Jeśli ktoś chodzi regularnie oraz dba o to, co znajduje się na jego talerzu, to o efektach wizualnych nie muszę nawet mówić.

 LPW:  Fitness czy siłownia? Co wybierać w pierwszej kolejności? Wiadomo, że to wszystko się od siebie w pewien sposób różni, ale na co postawić najpierw?
- Na to pytanie trudno mi odpowiedzieć. Wszystko zależy od celu treningowego i indywidualnych preferencji. Niektórzy wolą ćwiczyć sami,  jak to mówię "przerzucając żelazo", co sama także robię.  A niektórzy mają większą motywację, ćwicząc w grupie.

 LPW:  Czy prowadziłaś już jakieś zajęcia fitness?
- Tak,  mam już swoje grupy, z którymi pracuję, udaje też mi się złapać zastępstwa, powolutku się to rozwija.

 LPW:  Czy jesteś zadowolona z tego, co udało Ci się osiągnąć do tej pory?
- W tym momencie jestem bardzo zadowolona, spełniłam swoje największe marzenie od gimnazjum - zostałam instruktorem fitness. Ale oczywiście dalej jest niedosyt - mam w planach jeszcze tyle szkoleń. Mam też swoje stałe godziny, może nie tak dużo jak już bardzo doświadczeni instruktorzy, ale idę zasadą "małych kroczków".

 LPW:  Kto jest dla Ciebie największą motywacją?
- Największą motywacją, są dla mnie moje podopieczne, które przychodzą na zajęcia. To specjalnie dla nich przygotowuję ćwiczenia, układy choreograficzne. Ich uśmiech, a jednocześnie zmęczenie na ich twarzach, są dla mnie cenniejsze od pieniędzy. Gdyby nie to, że za ładny uśmiech i oczy nic nie dostanę nie opłacę zakupów, to mogłabym to robić za darmo. Oczywiście też sama dla siebie się szkolę, uczę, chcę być coraz lepszą wersją siebie.

 LPW:  Jakimi osobami są dziewczyny, z którymi trenujesz fitness?
- Są moimi gwiazdkami - wspaniałe, pozytywne, ambitne i silne. To muszę im przyznać. Zawsze tak "błyszczą" uśmiechem, mimo zmęczenia.

 LPW:  Co będziesz robić po studiach? Myślałaś nad tym? Nad zmianą miejsca zamieszkania?
- Szczerze? Nawet się nad tym nie zastanawiałam, co będzie po tym. Jak mówiłam, życie jest przewrotne, więc nic nie planuję w stu procentach.
To jest moją największa pasja, w którą wkładam całe serce. Pasja to coś wspaniałego, co nadaje naszemu życiu sens, bez niej nasze życie jest czarno-białe. Podziwiam ludzi z pasją, nie chodzi mi tylko i wyłącznie o sport. Osoby, które mają w życiu swoją ulubioną rzecz, której potrafią się całkowicie poświęcić.


5 komentarzy:

  1. Fantastyczna rozmowa! Widać że Natalia jest pełna pasji. Udostępniam!

    OdpowiedzUsuń
  2. fajnie sie czytalo. Czekam na kolejne fajne wywiady

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie Natalia znów Cię zobaczyć, fajny wywiad pozdrawiam Tomek :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fantastyczna osoba z wieloma talentami, super.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016-2018 Lifestyle By Patryk Witczuk