Wszystko i nic, czyli co możesz zrobić w wakacje?

czerwca 25, 2017

Wszystko i nic, czyli co możesz zrobić w wakacje?

Zakończył się właśnie kolejny rok szkolny. Nastały wakacje, tak długo wyczekiwane. Czas beztroski i spokoju. A także... braku pomysłów. Nie chce mi się (jak to brzydko brzmi) dosłownych miejsc Wam proponować, ale zawsze w czymś pomogę. Oczywiście wakacje dla niektórych dłuższe, dla innych krótsze (praca).

Wszystko i nic, czyli co możesz zrobić w wakacje?

Plan - ważna rzecz?

Myślę, że planować warto. Ma to swoje plusy z całą pewnością. Ustalasz sobie kilka pewnych kwestii, a później możesz zobaczyć "czarno na białym", co i jak. Wiesz także, jakie terminy masz wolne. Nie będziesz zaskoczony czy zdezorientowany. Dzięki planowaniu można się przygotować do wszystkiego tak naprawdę.

I tak załóżmy, że masz wolny ostatni weekend lipca. No i fajnie. Wcześniej wypisujesz wszystko, co niezbędne do podróży, miejsce (lub miejsca), które chcesz zwiedzić, zobaczyć, a także jakimi funduszami dysponujesz. Bo to jest ważny aspekt. No i dobrze, masz plan, pomysł na swój chillout i jedziesz. Robisz swoje, wszystko i być może wszystkich masz głęboko w poważaniu. Interesuje Cię tylko to, co sobie wcześniej wypisałeś. Często mi piszecie, a w zasadzie to pytacie mnie, czy planuję swoje wpisy na tego bloga. Odpowiadam: nie. Aktualnie nie. Nie dysponuję odpowiednim czasem, ale niegdyś to robiłem i było mi o wiele łatwiej. Czy wrócę do tego? Z całą pewnością tak. Bo jak już właśnie wspominałem wcześniej - to spore ułatwienie. Dlatego też polecam Wam planowanie wielu kwestii - także podróży. Możecie sobie kupić w wielu punktach specjalne plannery, które przydadzą się Wam również w szkole czy pracy. Nic nie stoi także na przeszkodzie, byście zrobili sobie takie coś sami.

Wracając do planowania podróży, możesz oczywiście mieć mnóstwo punktów na liście, ważnych i tych mniej istotnych. Wybór należy już tylko i wyłącznie do Ciebie samego.

A może spontan jednak?

Spontan - jak to pięknie brzmi. "Dawaj, chodź. Robimy to na spontana, wiesz o co kaman" - któż tego nigdy nie usłyszał? Spontan, czyli taka szybka, nie planowana akcja, wszystko tak naprawdę tutaj "tworzy się samo", nie wiemy, co będzie dalej. Wakacje na spontanie ma wiele osób. No i to przecież też jest coś innego, ja tego nie neguję. Możesz robić wszystko i nic. Biegać z dzikami w lesie, ubrudzić na festiwalu kolorów, wydoić krowę na wsi czy skoczyć ze spadochronu i zjeść kiełbę na ognichu na działce ziomka. To nie jest absolutnie złe. Ja też zdaję sobie sprawę z tego, że młodzi ludzie planować nie lubią, a i dużo osób nie ma na to czasu, dlatego spontaniczne wypady za miasto albo gdziekolwiek, są świetnym urozmaiceniem. Są też miejsca, do których lubimy wracać szczególnie (hmm, ja takiego nie mam ) i w którym czujemy się dobrze. Mnóstwo osób z roku na rok chociaż raz odwiedza takie miejsce. Prawda, że tak jest?

Pisząc ten tekst, nie mam sam pomysłów (ale dla tych bez całkowitej weny, wzmianka nieco niżej), a moje wakacje nie są jakoś specjalnie udane, jednak czasami się zdarzy coś takiego "szybkiego". Bo i to nie jest przecież trudne. Raz, dwa i gotowe. No, a teraz dla trzeciej grupy osób coś.

Nie masz weny i pomysłów?

To nic. Naprawdę. Jeśli nie masz pomysłów, to przecież nie jest Twoja wina, jesteśmy tylko i wyłącznie ludźmi, mamy zatem prawo nie mieć tej całej dziwnie brzmiącej tak czy siak, weny. Weny twórczej. W wakacje nie musisz się ograniczać do pewnych kwestii. Jeśli chcesz spędzić je w swoim mieście, otoczeniu, czy przed 2 miesiące spijać piwko i czystą, to czemu by nie? To Twój czas. Planowanie daje przejrzystość, klarowność, ale szybkie akcje czy coś, co po prostu sprawia nam radość, jest dozwolone. Odpoczynek jest każdemu potrzebny.

Dziesięć miesięcy męczenia się w murach szkoły i wysłuchiwania nauczycieli, zarywania nocy, to odpowiedni powód, by wypocząć, naładować bateryjki. Może i trochę w tym tekście znajdzie się tak zwanego "lania wody", jednak to już od Was samych zależy, co będziecie robić, czy zechcecie planować. Wszyscy jesteśmy zwariowani. I nie mówcie mi, że jest inaczej. Uff, no i nie napisałem wreszcie o kobietach, związkach i innych czułościach. Ale spokojnie, już powolutku coś szykuję 

Czekam na Wasze maile i komentarze. Jakie macie pomysły na wakacje? Bawcie się dobrze. Ja dziękuję za wszystkie głosy w konkursie na Męski Blog Roku 2017 magazynu Men's Health! 

Może zainteresują Ciebie również moje inne wpisy?

 Dlaczego wolisz skurwiela, który i tak Cię skrzywdzi?

 Kochaj mnie jak w 1930...

 Pokaż dupę, a powiem Ci, ile jesteś warta...

 Mam 24 lata i jestem prostytutką - rozmowa

Dlaczego wolisz skurwiela, który i tak Cię skrzywdzi?

czerwca 16, 2017

Dlaczego wolisz skurwiela, który i tak Cię skrzywdzi?

Wow, trochę czasu minęło od ostatniego mojego wpisu tutaj, ale jestem znowu. Tym razem opiszę coś, co już zauważyłem niejednokrotnie, zauważacie pewnie i Wy. Po krótce: o tym, dlaczego dziewczyny są tak dziwnie schematyczne w tych dziwnych schematycznych czasach.

Dlaczego wolisz skurwiela, który i tak Cię skrzywdzi?
Bo to zła kobieta jest?

czerwca 05, 2017

Bo to zła kobieta jest?

Doszedłem do wniosku, że (znowu) trzeba poruszyć temat, jaki kilka razy się przez mojego blogowego maila przewinął. Tytuł - może trochę dziwny, ale jednak, co by nie mówić, konkretny.

Bo to zła kobieta jest?

W ostatnim czasie, a dokładniej rzecz ujmując od maja, systematycznie wzrasta liczba maili od przedstawicieli płci męskiej, uważanej powszechnie za tę brzydszą. Nie będę ukrywał - cieszy mnie to. Cieszy mnie też to, że jest Was ogólnie coraz więcej, ale o tym później. I właśnie w kilku tych mailach panowie żalili się, jak to trafiali na te "złe kobiety". Zła kobieta to w skrócie osoba płci żeńskiej, która potrafi pokazać tak zwany pazurek, potrafi zniszczyć psychicznie samca i odejść. Po prostu. Rafał pisał, że ma pecha do dziewczyn. Gdy już myśli, że wszystko jest w porządku, cieszy się, to nagle to, co mu się wydaje, zamienia się - za przeproszeniem - w gówno. I taka kobieta albo nim się nudzi albo ma zwyczajnie dość. Był tym faktem wyraźnie zasmucony. Kobiety nie lubią stereotypów, czasy się zmieniły. Niektórzy powiedzą, że kobieta wymaga zbyt dużo od mężczyzny. Odpowiem Wam: wcale tak być nie musi. Dlaczego? Ano dlatego, że nie wszystkie kobiety są takie same, jedna ceni wdzięk, inna uwielbia czułość u faceta, a kolejna - tłusty portfel i złotą kartę. 

Każdy człowiek ma inne wartości życiowe. Być może winą jest złe podejście, kobiety to wyczuwają, choć niektórzy mogą o tym nie wiedzieć. Bardzo dużo kobiet lubi też, jak jej rozmowa z mężczyzną się "klei", że coś z niej wynika po prostu. Chodzi oczywiście o kulturalną rozmowę, na ciekawe tematy. Można rozmawiać chociażby o pasjach, celach, planach. Ludzie lubią dowiedzieć się, co druga osoba robi, jakie ma hobby. Taka zwykła ciekawość, ale jednak tak właśnie jest. Człowiek nie jest słaby. Słabe jest jedynie jego podejście do celu. Nieodpowiednie. Nie mówię, że kobieta to cel, tylko chcę przykład Wam pokazać. Zła kobieta? Wszyscy mogą być źli, mężczyźni też. Tylko, że ostatnio jakoś niepowodzenia mężczyzn odbijają się na nich, zapał nagle słabnie. Nie sposób jest kogoś znaleźć w kilka sekund, bo to nic tak naprawdę nie da. Sztuką jest znalezienie odpowiedniej osoby poprzez odpowiednie czynności i praktykę. Wtedy wszystko, co chcemy budować, ma solidne fundamenty, na których już można stawiać budowlę. Inaczej się zburzy w bardzo szybkim tempie. 
Człowiek nie jest robotem, ani przedmiotem. Nigdy nie będzie.

Bo to zła kobieta jest?

Popatrzmy jednak, że nie ma co stawiać osobno kobiet i mężczyzn. Bo równie dobrze możemy to wszystko z tego tekstu, pokazywać na przykładzie facetów. Nie ma reguły, jesteśmy wolnymi ludźmi, nie ma czegoś takiego, jak przymus czy bycie z kimś na siłę, bo dlaczego miałoby tak być? Bo tak jest trendy i fajnie? Nie tędy droga, tak naprawdę relacje damsko-męskie to nadal nie zbadana w stu procentach sfera. Sfera, w której dzieją się niejednokrotnie rzeczy niezwykłe, a raporty mogą zawierać tysiąc stron. I dlatego też właśnie robienie z siebie ofiary nie jest najlepszą decyzją. Tak naprawdę nikt (NIKT) nie jest winny temu, że znowu Ci nie wyszło. No chyba, że ponownie powiedziałeś do dziewczyny to jakże lamusiarskie "Bolało jak spadałaś z nieba, aniele?". Wtedy wina jest po Twojej stronie. 

Pamiętajmy, że gdy nie jesteśmy tak zwanymi dupkami (o, będzie tekst o tym!), mamy do płci przeciwnej szacunek i wiemy, że kobieta też jest człowiekiem (niektórzy panowie o tym zapominają dziwnym trafem), to czas wyciągać wnioski. Są czasami malutkie niuanse, które decydują o końcowym sukcesie jeśli chodzi o relacje z kobietami. Czy łatwo go znaleźć i wystrzegać się błędów w przyszłości? Zależy od woli i samego zaangażowania. To nie jest takie szybkie, jak chwycenie pilota do telewizora, to już wymaga myślenia. 

Człowiek uczy się na błędach. Napiszę nawet lepiej, tak jak niegdyś powiedział mój ziomek w technikum: Człowiek uczy się na błędach, popełniając kolejne błędy ". To jest prawda, w związku z tym, jeśli raz Ci nie wyszło, drugi raz też, to wcale nie oznacza, że ten trzeci raz znowu będzie do dupy. Rozumiecie, o co chodzi? No właśnie. To nie jest wcale trudne. Denerwujące jest we współczesnych ludziach to, że nie mają oni tej fajnej woli walki, zrażają się po niepowodzeniach, a przecież one były, są i będą, to nieuniknione. Nie chowaj głowy w piasek, działaj. Być może już jutro będzie Twój wielki dzień i odniesiesz wielki sukces. Skąd masz niby wiedzieć, czy Ci się uda, skoro wolisz siedzieć w fotelu, spijać browara (a sam piszę to pijąc piwko) i oglądać polską Ekstraklasę w odbiorniku?

Czekam na Wasze maile i komentarze!


Może zaciekawią Ciebie również moje inne wpisy?
▶️ Mam 24 lata i jestem prostytutką - rozmowa


Fot. główna: Tumblr