sierpnia 08, 2016

Kiedy zazdrość staje się chorobliwa?


Nie ma miłości bez zazdrości - tak mawia wielu ludzi. Ale co zrobić, gdy zazdrość ta staje się silniejsza od nas i przez to niszczymy wszystko to, co nas otacza? Właśnie kwestią chorobliwej (inaczej patologicznej) zazdrości się w tym tekście zajmę.


Zazdrość wydaje się być nieodzownym elementem każdego związku, nie chcemy stracić ważnej dla siebie osoby i zaczynamy kontrolować to, co ona robi. Jesteśmy ze swoim partnerem, jest super i w ogóle fajnie. Ale nagle coś się zmienia, tak niepostrzeżenie i po prostu nam odbija. Sami sobie szukamy czegoś z niczego, wmawiamy rzeczy niestworzone. Myślimy, że to dobrze. Bo w końcu prawdziwe uczucie potrzebuje tego niewielkiego aspektu. Ale to nie jest byle jaki tam aspekt. To jest coś, co ostatecznie rujnuje znaczną część związków. Przeważnie to jedna osoba jest wszystkiemu winna, ale czasem to on i ona niszczą się wzajemnie. Po pewnym czasie zaczyna się przeszukiwanie w tajemnicy telefonu, sms-ów, spisu połączeń i kontaktów, a także ubrań. Nie zostają także ominięte - a jakże inaczej - portale społecznościowe. I tu już nie chodzi mi jedynie o czytanie wiadomości, a o śledzenie, o której godzinie mój ukochany, tudzież ukochana, ostatnio przebywała na portalu i "czemu kurwa nie odpisuje?!"

Pojawia się zlepek tysięcy dziwacznych myśli, szukanie na siłę czegoś, co tak naprawdę nie ma nawet potwierdzonej wiarygodności. Po co myśleć o tym, co nie istnieje? Jesteście w swoich związkach szczęśliwi, to nie burzcie ich fundamentów, nie warto. Nic na tym nie zyskacie, a wręcz przeciwnie - tylko stracicie. Uwierzcie mi, nikt nie chce być non stop kontrolowany, nie chce, aby ktoś wmawiał mu coś, co nie miało nigdy miejsca. Nie tędy droga. Jesteśmy ciągle wolnymi ludźmi, nie marionetkami, którymi ktoś kieruje jak tylko ma ochotę. Warto to wiedzieć, bo niestety nie każdy patrzy na ten coraz szerszy problem w ten sposób. Prywatność przede wszystkim.
Z roku na rok przypadków chorobliwej zazdrości nie tyle w Polsce, co na świecie po prostu przybywa.
"Co on teraz robi, dlaczego nie odpisuje, może już posuwa tą blond sukę? Już nie pisze cały dzień do mnie. Zdradza mnie, na pewno" - takie myśli pojawiają się w naszych głowach. Spójrzcie, czy to nie jest wręcz śmieszne? Jesteśmy ludźmi dorosłymi, a zachowujemy się często gorzej niż dzieci. Jeśli Wasz partner życiowy Wam nie odpisuje, to wcale nie oznacza, że zabawia się w tym samym czasie ze swoją byłą. Nic z tych rzeczy. Każdy - bez wyjątku - potrzebuje czasem chwili wytchnienia. Czy Ty jej nie potrzebujesz? No właśnie. Nie ma wyjątków. A jeżeli nadal uważacie, że z tymi Waszymi chorymi urojeniami jest wszystko w porządku, to może lepiej nie pchajcie się w jakiekolwiek związki? Bezsensu jest angażować się, zbudować coś, a później to jeszcze szybciej zrujnować. Żaden związek chorobliwej zazdrości nie przetrwa, nie ma na to szans.

fot. ebaumsworld.com

Specjalnie dla potrzeb tego tekstu - tradycyjnie - przeszukiwałem fora internetowe. I co tam znalazłem? "Kiedy dowiaduję się, że mój chłopak wyszedł z kolegami, od razu zaczynam płakać. Ciężko mi się z tym żyje. Zawsze chciałam to zmienić, ale nie dawałam rady" - pisze jedna z użytkowniczek. Zainteresował mnie jednak jeszcze inny wpis, tym razem mężczyzny. Idealnie pasuje do kontekstu w tym moim tekście, który właśnie czytasz:
"Moja kobieta oskarża mnie o najgorsze, a wystarczy, że porozmawiam z jedną z jej koleżanek. Potrafi powiedzieć mi dużo przykrych rzeczy, że zdradzam, że się patrzę na inne, że robię sobie ławkę rezerwowych, a wystarczy, że któryś ze znajomych wspomni imię mojej byłej. Potrafi dojść do wniosku, że ją zdradzam, jak jakaś kobieta polubi moje zdjęcia na Facebook'u".

Przez to wszystko nasi partnerzy stają się nerwowi i uciekają tam, gdzie jest spokojnie i nie ma tej całej złej energii. Tak naprawdę nawet możesz tego nie widzieć, a być chorobliwie zazdrosnym. Śledzeniem i kontrolowaniem nigdy nie zdobędziemy pełnego zaufania naszej drugiej połówki, a co za tym idzie - także jej serca. Nie zabraniajcie swojemu ukochanemu, czy swojej ukochanej wychodzić ze znajomymi i nie patrzcie, o której godzinie idzie spać i o której wstaje. Macie swoje życie, swoje pasje. Wasz partner też je ma. Jesteś dla niego bardzo ważna, ale nie musi przecież robić tego, co Ty. Sama zazdrość jest normalna, to znak, że kogoś mocno kochamy, ale wyjście z granic normalności jest bardzo łatwe.

Chorobliwa zazdrość to oczywiście choroba, którą można przezwyciężyć. Ona tkwi w naszej psychice. Tylko trzeba chcieć, nic się samo nie zmieni od tak. Ale to pewnie już wiecie.
I co innego oczywiście, gdy macie jasne dowody, że zostaliście zdradzeni lub oszukani. Wówczas możecie podjąć klarowną decyzję, co dalej robić z tym fantem.

Dajcie mi znać, co sądzicie na ten temat. Możecie dzielić się swoimi doświadczeniami, odpowiem na każdą wiadomość i komentarz. Zachęcam także do czytania moich pozostałych artykułów i wywiadów.

9 komentarzy:

  1. Kiedy kilka dni temu byłam u mamy w kwiaciarni, żeby jej trochę pomóc przyszła do nas jedna starsza pani... i opowiadała o swoim małżeństwie.
    "Tyle lat jesteśmy ze sobą, każdy jest szczęśliwy, ja wychodzę do koleżanek, koleżanki do mnie mąż wychodzi z kolegami, koledzy przychodzą do nas a ja stawiam kawę i ciasto i wychodzę, bo nie chcę przeszkadzać" I ta pani mówi, że jak gdzieś wychodzi to tylko mówi gdzie i cisza.

    Podziwiam tą panią tak samo jak moich rodziców ;-;

    Niedawno skończyłam 19 lat. Mam chłopaka mieszka daleko...mam nadzieję że w przeciągu najbliższych trzech lat mac się to zmieni...
    Poznaliśmy się przez internet. Koleżanki zawsze mi się dziwiły jak ja tak mogę, nie boisz się, że cię zdradzi znajdzie sobie inną. No się nie bałam dopóki o tym nie wspominały.
    Teraz sobie czasami żartuję kiedy słysze przez Skype'a że dostał sms ze jakaś panna do niego pisze... i wtedy się troche oburza ;-;

    Głównym powodem mojej zazdrości jest to że... wiem jak wyglądam, nie czuję się dobrze z sobą i zastanawiam się jak ktoś taki może chcieć takie "dorosłe" dziecko - i z zachowania i z wyglądu... no przecież są lepsze i bliżej.

    Ciesze się, że tym razem jakoś udało mi się sklecić komentarz...
    Czytam, mam milion myśli a nic nie potrafię złożyć ;-;

    Pozdrawiam
    http://czarny-kotyszek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry konentarz. Widzisz zdradzić to Cie może stojąc obok Ciebie, także nie sluchaj koleżabek, dbaj tylko o faceta. Dorosle dziecko pomysl ze moze to uzeklo wlasnie Twojego faceta:) i drugiej takiej nie znajdzie- uwierz. Moj jak mnie poznal bylam w podobnym wieku jak to stwierdzil ,,nawet Twoja kolekcja hello kitty" mnie nie przeraza. Wiec tez mozna uzyc stwierdzenia dorosle dziecko:) Dodam ze wtedy mial narzeczoną i byli razem 7lat:) Takze Ty badz spokojna o swojego faceta:) odleglosc czy nie odlegosc on pewnie wie co robi. Nie martw sie na zapas, bo Ci kolezanki nagadają i bedziesz sie martwic.

      Usuń
    2. Dokładnie tak, jak pisze KiKi - nie masz co się martwić, ciesz się tym, co masz. A koleżanki zawsze będą mówiły. Tak już jest. Co do kwestii, że nie czujesz się dobrze ze sobą - pamiętaj, że nie ma ideałów i nie wmawiaj sobie, że jesteś jakaś gorsza. Żyj po swojemu i nie patrz na innych. Ludzie gadali, gadają i gadać będą.
      Dziewczyny, dziękuję za obszerne komentarze.

      Usuń
  2. Super tekst! Mój ex jeszcze w czasach szkoly sredniej sprawdzał mi ostatnie strony zeszytow, a czekając pod szkołą zawsze robił awantury i to z kim z niej wychodze albo kto mi mówił cześć. Zbyt mocny zapach moich perfum też budził w nim podejrzenia. Teraz mam już Męźa i zaufanie jest do tego stopnia, że czy ja wychodzilam najcześciej na pokazy pole dance organizowane przez instruktorke (powiniem oczywiscie mnie nie puszczac bo przeciez inni bedą patrzec), czy to on wychodził z kolegami z druzyny bądź pracy to się zawozilismy na impreze a pózniej odbieralismy:) raz Mąż o jednego kolege się dumnie denerwował jak typowy samiec a teraz ten kolega jest bardziej kolegą Męźa bo obaj jezdzą na moto:) ale fakt zazdrość jest coraz wieksza w tym spoleczenstwie widac to chociażby po weselach, że dawniej kazdy bawil sie z kazdym a teraz pary sie wzajemnie pilnują a niektore kobiety przy stols to nawet by nie daly swoim facetom jesc tylko trzymaly ich za rączki. To jest chore, zaborcze, toksyczne jak dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko czemu tak się dzieje ;-;???

      Usuń
    2. Może jak komus brakuje pewnosci siebie i innych potrzeba jako lepszych jako konkurencje to zaczyna swirowac, ze jednak ktos tej mojej drugiej polowce moze spodobac sie bardziej?
      Warto byloby spojrzec na to z innej strony np na swojego faceta, napewno ma cos co podoba sie pewnie tylko Tobie a innej kobiecie by sie nie podobalo?

      Usuń
    3. Dla mnie chorobliwa zazdrość wymaga szybkiej terapii. Kontrols i śledzenia czy kłótnie o byle co, nigdy nie doprowadzą do czegoś dobrego. Chyba, że obie strony akceptują takie zachowania i wzajemnie się siebie czepiają. Warto się jednak zastanowić, po co nam ta patologiczna zazdrość. Cieszmy się swoją drugą połówką i nie wmawiajmy sobie urojonych przez nas samych sytuacji.

      Usuń
  3. Świetny tekst! Pokazuje jak wyglądają dzisiejsze związki. Między parą ludzi nie ma zaufania i to jest własnie głównym powodem zazdrości. Często jest ona nieuzasadniona. Zazdrość pojawia się nawet wtedy, gdy widzimy że partner lub partnerka "zlajkuje" zdjęcie jakiejś aktorki, aktora, sportowca, czy innej sławnej osoby. Zdarza się, że lubie ciągle przesiadują na portalach społecznościowych i czekają na każdy ruch swojej ukochanej osoby. To się robi chore! Internet w tym bardzo negatywnie pomaga. To jest zachowanie niedojrzałe. Ja często powtarzam, że do prawdziwej miłości trzeba dojrzeć. A w prawdziwej miłości jest zazdrość, a jakże! Ale jest na zdrowym poziomie i nie robi - tak jak to świetnie ująłeś - chora. Trzeba umieć odróżnić prawdziwe sytuacje, gdy może nam się "włączyć" zazdrość od wymyślonych i wyolbrzymionych sytuacje. To prowadzi tylko do rozpadu związki. Zaufanie w związku to podstawa :)

    Zapraszam do mnie na nowy post: https://z-igly-widly.blogspot.com/

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez dojrzałości, nie ma miłości. Niektórzy nie widzą, jak ich zazdrość zaszła za daleko. I to zazdrość patologiczna. Da się to zmienić, ale oczywiście trzeba chcieć, tak jak napisałem w tekście. Dzięki za obszerny komentarz. Pozdrawiam!

      Usuń