września 07, 2017

Świeżaki w akcji, czyli II Wojna Świeżakowa

Świeżaki w akcji, czyli II Wojna Świeżakowa

Świeżaki ponownie zapanowały Polską i naszymi obywatelami. Zapanowały to dobre słowo. Czas sobie odpowiedzieć na kilka nurtujących, nie tylko mnie, pytań dotyczących pluszaków z "Biedronki".

Zabawki dobrem narodowym

28 sierpnia w sklepach sieci "Biedronka" w całym kraju pojawił się Gang Świeżaków 2. Ponownie miliony maskotek, w tym także mniejszych - breloczków - trafią do klientów. Świeżaki ponownie stają się dobrem narodowym, na które popyt jest... nieoczekiwanie wysoki. Nieoczekiwanie, gdyż ciągle pamiętajmy, iż jest to tylko i wyłącznie maskotka. Maskotka, nic więcej.
Tymczasem Polacy (choć głównie przedstawicielki płci pięknej) szaleją znowu i rwą sobie włosy z głowy, rozmyślając, jak tu zdobyć maskotkę cudowną i piękną niczym... No właśnie. Niczym co? A nieważne. W każdym bądź razie tak jest. Naprawdę, nigdy nie pomyślałbym, do czego zdolne są dorosłe kobiety dla przedmiotu, który wart jest raptem kilka złotych. Żyjemy jednak w kraju, w którym dzieją się różne rzeczy, ludzie też mają swoje "widzimisie" i trzeba się już powoli do takich historii przyzwyczajać. Bo tak, XXI. wiek w końcu jest, nieprawdaż? Matki liczą, chodzą z kalkulatorami, debatują, targują... Słowem: są niezwykle uniwersalne w czasie trwania akcji ze Świeżakami. To jednak nie jest koniec...

Dla matki czy dla dziecka?

Coraz więcej się ostatnio mówi i pisze, do czego zdolne są kobiety w Polsce, by tylko w swojej kolekcji mieć maskotkeczkę owocka bądź warzywka. I tak w ten oto sposób: awantury i kłótnie w sklepach, wyszarpywanie sobie maskotek z rąk czy robienie tragedii, bo ktoś dostał, a ktoś nie, czy oddał psu. Wtedy zupełny płacz i lament niesamowitych rozmiarów się u "Grażyn" włącza. A taki Janusz powie do żony: Kup trochę warzyw, a ta mu przyniesie pluszaki, bo są teraz najważniejsze przecież i aż szkoda koło nich przejść obojętnie. To tak nie wypada, w końcu Świeżak to coś więcej niż zwykła maskotka. To ikona i symbol zwycięstwa i chwały. Ja mam, a Ty nie, słabiaku!
Nie ogarniam. I chyba nawet nie chcę zbyt zagłębiać się w ten temat. Wydaje nam się, że widzieliśmy już sporo, ale jesteśmy w cholernym błędzie.
Szaleją znowu i rwą sobie włosy z głowy, rozmyślając, jak tu zdobyć maskotkę cudowną i piękną niczym... No właśnie. Niczym co?

Czy matki faktycznie chcą te maskotki dla dzieci? Bo raczej coraz częściej mi się wydaje, że te dzieci nawet mniej obchodzą te pluszaki, a to ich matki są nimi podjarane i chcą zapełnić swoją całą kolekcję. "Dantejskie sceny w Biedronce z powodu Świeżaków!" - to się czyta. 

Świeżaki w akcji, czyli II Wojna Świeżakowa

Lubię opisywać sprawy, które są "na czasie", ale czasami najzwyczajniej brakuje mi słów na opisanie kilku kwestii.
To nie koniec dziwności wokół maskotek z Gangu Świeżaków. Ludzie potrafią wystawiać je w internecie za... seks albo za nagie zdjęcia. I ja się tak zastanawiam, do czego są ludzie zdolni, by mieć maskotkę u siebie.
Częściej mi się wydaje, że te dzieci nawet mniej obchodzą te pluszaki, a to ich matki są nimi podjarane i chcą zapełnić swoją całą kolekcję.

Tak samo sytuacja ostatnia, gdy jedna z 30-letnich mieszkanek Pułtuska postanowiła kilka dni temu ukraść dokładnie... 1378 naklejek na "Świeżaki". Tak, pewnie sami już o tym słyszeliście.

Szkoda tylko, że twórcy zabawek nie stworzyli... cebuli. Taka Cebulka Grażynka, trzymająca biało-czerwoną flagę w łapce, byłaby jeszcze większym hitem. Jestem pewien. Polacy aż do grudnia będą pokazywali swoje prawdziwe oblicze. II Wojna Świeżakowa nadal trwa.

Sama akcja ze Świeżakami, ma na celu promowanie zdrowego odżywiania wśród dzieci. I nie miałbym nic do tego, bo różne rzeczy są w sklepach wprowadzane, różne dostarczają wartości, ale są pewne granice. Wychodzi na to, że klienci Biedronki nie potrafią się zachować i za nic w świecie nie zmieni się ich podejścia do pluszaków. Naklejki to ich nowa praca teraz. Świeżak to trofeum.


4 komentarze:

  1. Te całe akcje ze świeżakami mnie bawią :D dobry wpis

    OdpowiedzUsuń
  2. niestety ale zawsze jak coś nowego rzucą do sklepu na półki, to ludzie przepychają się łokciami byle tylko to mieć nie ważne czy potrzebne czy nie potrzebne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tylko,dlaczego obraza Pani wszystkich Polakow?Z powodu kilkunastu czy kilkudziesieciu idiotow?Poza tym prosze zobaczyc sobie jak Amerykanie reaguja na promocje w sklepach.A juz o tzw "Black Friday" nie wspomne bo tam to dopiero Sodoma i Gomora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak jak piszesz, musimy się do różnych dziwnych rzeczy przyzwyczajać ;)

    OdpowiedzUsuń