lipca 15, 2016

Wojna damsko-męska, czyli studnia bez dna


Kłótnie, awanutry, wyzwiska. Po jednej stronie barykady kobieta, po drugiej - mężczyzna. Oboje nie chcą dać za wygraną i brną dalej. I dalej. Pamiętajmy, że często i jedni i drudzy, zachowują się jak wściekłe dzieci, ale w tym aspekcie przewaga i tak zawsze należeć będzie do tych drugich. Wojna międzypłciowa rozpoczęta. Co dalej?

Miewamy takie dni, że wkurza nas dosłownie wszystko, nawet ściana stojąca w złym miejscu. Takie dni się zdarzają. Złą energię próbujemy jednak często wyładowywać na drugim człowieku, nawet na swojej drugiej połówce. Ale co gorsza, tamten też nie zamierza odpuszczać i dopiero rozpoczyna się zabawa na całego. Wielka awantura o byle gówno. Przekleństwa, żyły na twarzy, często zniszczone meble itd. Dlaczego w związkach jedna ze stron bardzo rzadko idzie na "kompromis"? Dlaczego tak mało osób nie daje się sprowokować? No właśnie. Jest tych osób niewiele. Są to ludzie, którzy nie dokładają "do pieca", nie chcą zaogniać atmosfery, bo wiedzą po prostu, że to szkodzi zarówno jednej, jak i drugiej osobie.

Kobieta versus mężczyzna to pojedynek niezwykle ciężki i... wyrównany. Faceci w większości są takimi "ogierami", którzy bronią swojego honoru. Ale i kobiety nie ustępują, lecz te walczą o swą godność. Wojny damsko-męskie mają miejsce nie tylko w przypadku zwykłych kłótni. Bo sama jest często widoczna po prostu w "obrzydzeniu" do danej, odmiennej płci. Nienawiść do tej danej płci znika jednak wraz z seksem. Dziwnie to brzmi, prawda? Ale tak jest. Podczas stosunku, wszelkie konflikty znikają. Nie znacie kultowego już "Seks na zgodę zawsze smakuje najlepiej"? Znacie. Znam je ja, zna je Kowalski, znasz i Ty. Wszystko nagle zmienia się w coś innego. Tylko znowu pytam: dlaczego te wojny są takie długie? Nie potrafię racjonalnie na nie odpowiedzieć, ale kiedy wojny były krótkie? I wojna światowa - 4 lata, II wojna światowa - 6 lat. Może to nie na miejscu, by jako przykład ustawiać tutaj te dwie mroczne bitwy, gdzie życie straciły miliony ludzi, ale takie są realia. Czyste fakty.

Jest wojna - są ofiary. Czy w kłótniach damsko-męskich XXI. wieku te występują? No niestety są takie przypadki, że tak, występują. Ale na całe szczęście bardzo rzadko. Smuci i tak, że się pojawiają. Przecież nie warto posuwać się do ostateczności tylko pod wpływem złych emocji, które sieją prawdziwy zamęt w naszej głowie. Wystarczy trzeźwo patrzeć na pewne sprawy, a powinno być dobrze. Nie dajmy się prowokować. Jedno słowo za dużo i wszystko przewraca się jak domek z kart. Nadciągają ciemne chmury.
- Nie rozumiesz mnie, bo jesteś facetem - mówi kobieta.
- Nie rozumiesz mnie, bo jesteś kobietą - mówi mężczyzna. To takie nieprzestające się nigdy kręcić koło. Taka studnia bez dna, tak brzmi lepiej.



Wojny pomiędzy płciami były, są i... będą. Tego się nie zmieni. Różnica powinna polegać jednak na tym, że ich natężenie może być inne. Raz większe, raz mniejsze. Tylko jak już pisałem, da się trochę nad sobą popracować. I tak, oczywiście zdarzają się wojny damsko-damskie i męsko-męskie, ale przebiegają inaczej. A w opisywanym w powyższym tekście przypadku jest to wszystko długotrwałe, liczone nawet w latach. Kochamy drugą osobę, ale na bitwie białej flagi nie wywiesimy. Takim jesteśmy już gatunkiem. Takie lwy człowieczeństwa. Waleczne, ale i często nierozgarnięte, gdzie jedna sytuacja, jeden moment zmienia wszystko.

Dajcie znać, co Wy sądzicie na ten temat. Czytajcie także moje poprzednie artykuły i wywiady, w szczególności "Daj mi szansę, Skarbie...", który stał się prawdziwym hitem mojego bloga. Dziękuję za czytanie moich wypocin.

4 komentarze:

  1. Jak pisałam, że nadrobie starsze wpisy to nadrabiam:) szkoda tylko, że nie publikuje nic u siebie.
    Seks na zgode- idealny. Kurde taka stara nie jestem a mam ochote powiedzieć, że z tych wojen sie wyrasta:) w poprzednim związku awantury, chore akcje sprawiały mi wręcz frajde i prowadzily do teho seksu na zgode. A teraz szkoda czasu na wojny, po co szarpać sobie nerwy, trzeba sobie wzajemnie pomagać a nie klucic sie. Czy to w związku czy po za nim nie ma co rywalizowac, ja tam zawsze wolalam towarzystwo facetow czy to w szkole czy w pracy wiec po co z nimi walczyc:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się :) po co walczyć? Spokój i opanowanie są najważniejsze :) jednak są takie czasy, że o spokój ciężko i trzeba "działać" samemu :) KiKi, czekam na post u Ciebie na blogu, jak napiszesz, chętnie odwiedzę ;)

      Usuń
  2. Rety zastanawiam sie nad tymi wiecznie walczącymi z mezczyznami -feministkami, co w sytuacji gdy feministka zachoruje na swoje babskie sprawy a najlepszym fachowcem by jej pomóc bedzie pan doktor? Bo w wiekszosci operacje panowie przeprowadzają, jak sie slyszy są po prostu lepszymi fachowcami i co z taką dumnie walczącą kobietą dla ktorej facet jest bleee?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no wtedy to jest już "ok" :) a już jak doktor pomoże, to wojna na nowo będzie rozpoczęta :) hehe

      Usuń