listopada 14, 2017

Seks na chwilę obecną jest przez ludzi traktowany jak sport - Jovanka Czarnik z kanału YoWanna odpowiada na pytania

Seks na chwilę obecną jest przez ludzi traktowany jak sport - Jovanka Czarnik z kanału YoWanna odpowiada na pytania


Czas na kolejny na moim blogu wywiad. Tym razem porozmawiałem ze śliczną i bardzo pozytywną dziewczyną, którą niektórzy z Was mogą kojarzyć z kanału YoWanna. Chodzi oczywiście o Jovankę Czarnik, która nie tylko nagrywa nietypowe filmiki, ale także zajmuje się makijażami. Wywiad wyszedł mega, pogadaliśmy o dzisiejszych związkach, planach czy też o hejcie.

Skąd pomysł na nagrywanie filmów w wannie? To całkiem nietypowe.
- Sytuacja sięga bardzo dawnych czasów, kiedy to miałam kanał urodowy. Tam robiłam, wydaje mi się, wyczesane stylizacje, fajne bodypaintingi i makijaże. Ale nigdy ten kanał nie poszedł, może za wzlędu na to, że takich kanałów jest na polskim i światowym YT bardzo dużo. Brakuje mi też czasu, żeby robić coś systematycznie. Myślę, że to też był powód, dlaczego ten kanał nie trafił do szerszego grona odbiorców. I pewnego dnia moja koleżanka napisała "Robisz fajne odcinki, ciekawie się Ciebie słucha, mam wyzwanie - czy jesteś w stanie zrobić odcinek o goleniu nóg ??". A ja niewiele myśląc przyjęłam wyzwanie, weszłam do wanny, bo gdzie indziej, jak nie w wannie golimy nogi, no i tak też się stało, że zrobiłam odcinek w wannie o goleniu nóg. Ten odcinek pobił oczywiście jakieś tam rekordy oglądalności na moim kanale. No i wkurzyłam się, porzuciłam temat robienia filmów urodowych, skoro to głupota się sprzedaje, a moje stylizacje, na których spędzam naprawdę dużo czasu nie to po co tyle zachodu? Kanał urodowy wymaga bardzo wiele. Chodzi tutaj o poświęcony czas, rozłożenie sprzętu, przygotowanie projektu, rozłożenie oświetlenia, ustawienie ostrości i tak dalej.
W moim życiu podziało się dużo dziwnych rzeczy. Rozstałam się z facetem, miałam bardzo duży problem z odnalezieniem siebie w nowej rzeczywistości, z tym, żeby poukładać sobie pewne rzeczy w głowie, żeby zaufać, znowu otworzyć się na ludzi. Mój stan był na tyle poważny, że miałam dwie opcje albo pójdę do psychologa i zacznę się leczyć z depresji albo zacznę głośno mówić o moim rozgoryczeniu. Postawiłam na to drugie. Jako, że mam na imię Jovanka to wszystko jakoś tak mi się poskładało we wlogi w wannie. No i tak też się stało, miałam moją publiczność, gównie moich znajomych, która sięgała raptem 300-400 osób, aż do momentu, kiedy pewien DJ Pallaside, nie zrobił filmiku hejtującego mnie i porównującego do SexMasterki. Po tej publikacji liczba subskrybentów dosyć mocno podskoczyła, nagrałam odcinek, odpowiadając na jego zarzuty, który to odcinek osiągnął ponad 500 tysięcy wyświetleń. Dla mnie to jakaś kosmiczna liczba. Tak czy inaczej, kanał jest, no oczywiście, jeśli ktoś tego nie ogląda, a jedynie sugeruje się filmikiem DJa to myśli, że jestem głupią laską, która weszła do wanny i nagrywa jakieś bzdury. 
Jeśli jednak ktoś wykaże się chęcią posłuchania, to dojdzie do innych wniosków. 
Natomiast to nie było tak, że weszłam do wanny i po prostu zaczęłam nagrywać. Miałam bardzo dużo przemyśleń na temat tego, czy w ogóle z tym kanałem startować, rozmawiałam z moimi rodzicami, czy oni widzą jakieś przeciwwskazania i będą się za mnie wstydzić i powiedzieli, że absolutnie nie, że pomysł wiadomo jest kontrowersyjny, ale nie widzą w tym nic złego, bo więcej ciała ludzie pokazują na plaży. Mi tak naprawdę widać ramiona, ręce, szyja, dekolt i tyle. Także nie ma tam żadnej nadmiernej nagości. Niemniej mam świadomość że działa to na wyobraźnie ale nad tym kontroli  nie mam.
Tak czy inaczej miałam wątpliwości, czy robić to, czy nie stracę klientów, czy ludzie będą chcieli mnie dalej zatrudniać, bo ja mam swoją działalność gospodarczą, firmę, agencję wizażystek, no i działam głównie na zlecenia. Myślałam, że może to się skończyć tak, że ja stracę swoich klientów, bo stwierdzą "Nie chcemy zatrudniać laski, która robi tak kontrowersyjny kanał", a z drugiej strony robię w branży artystycznej, gdzie ludzie wiedzą, że to tak naprawdę jest pewnego rodzaju projekt, wyreżyserowany, że akurat ta wanna u mnie wyszła całkowicie naturalnie, ale mimo wszystko można ją podpiąć pod swego rodzaju performers. To nie jest tak, że jest to zrobione w nieprzemyślany, głupkowaty sposób, tylko jednak było to z zamysłem akurat takim, a nie innym. Jovanka i wanna jakoś tak imiennie i "nazwowo" się składa.
Tak naprawdę większość ludzi, którzy ogląda ten kanał, to bardziej działa na ich wyobraźnię i to, że ja siedzę powiedzmy nago, bo tego nie widać, że ja siedzę nago. To jest właśnie kwestia wyobraźni moich widzów. 
Powiedz, jak to wygląda z wodą? Musisz często dolewać ciepłej wody w trakcie nagrań odcinka?
- Nie, nie muszę. Ze względu na to, że ja właściwie jeden odcinek nagrywam około pół godziny i tej wody ciepłej na ten czas w zupełności wystarcza. Natomiast miałam duży problem ze znalezieniem odpowiedniego preparatu, który będzie robił dużo piany, takiej która utrzymywałaby się przez dłuższy okres czasu, więc bardziej z tym był problem niż z kwestią samej wody.


Seks na chwilę obecną jest przez ludzi traktowany jak sport - Jovanka Czarnik z kanału YoWanna odpowiada na pytania
fot. Instagram (@yowannavlog)

Z czego czerpiesz najwięcej radości?
Myślę, że ta odpowiedź zaskoczy niejedną osobę, ponieważ czerpię najwięcej radości z mojej pracy i ze spędzania aktywnie czasu. Im bardziej jestem zajęta w ciągu dnia, im więcej mam do zrobienia, tym bardziej jestem podekscytowana. Może delikatnie zestresowana, że z czymś się nie wyrobię, że mi braknie czasu, że gdzieś nie dojadę na umówioną godzinę i to właśnie ta aktywność w ciągu dnia, to, że mam bardzo dużo zajęć, daje mi najwięcej radości. Druga radość to moje zwierzaki a trzecią radością jest taniec. Wracając jeszcze do tematu pracy, to moja praca jest moją pasją, wykonuję makijaże, charakteryzacje, pracuję w teatrze, pracuję na zlecenia w teledyskach. Malowałam bardzo dużo znanych osób przy różnego rodzajów koncertach, festiwalach, filmach. I właśnie ta praca, czyli to, że maluję ludzi, mam z nimi kontakt, to jest to, co daje mi dużo radości.
Jeśli chodzi o taniec, to uwielbiam tańczyć, kocham salsę, bachate, to są moje klimaty. W Krakowie mamy klub który się nazywa Theatro Cubano. Bardzo często jestem tam gościem, o ile oczywiście mam na to czas. Jeśli chodzi o imprezy to nie jest to na zasadzie upić się i wrócić nad ranem a raczej wyjście nawet bez alkoholu na 3, 4 h by się pobawić, potańczyć i spotykać fajnych ludzi.

Jak reagujesz na wszelkie negatywne komentarze kierowane pod Twoim adresem?
- Bardzo pozytywnie (śmiech). Właśnie to jest coś, co dużo osób zastanawia, dlaczego mnie nie bolą tego typu komentarze, dlaczego się nie denerwuję. A dlaczego? Ponieważ mnie to bawi. Wypowiadają się na mój temat osoby, które mnie nie znają i które tak naprawdę jakoś wykreowały sobie mój wizerunek właśnie z social media. Ci ludzie nie pokwapią się, by mnie wysłuchać, tylko widzą, jakie wrzucam filmiki, gdzie są robione i od razu dają ocenę na mój temat. Kiedyś widziałam mema, który idealnie obrazuje to, co czuję. Dwie osoby prowadzą dialog. Pierwsza mówi "Jesteś głupia", ta druga odpowiada "Nie możesz tak powiedzieć. Jedyne możesz powiedzieć, że Twoim zdaniem jestem głupia." "Ok to moim zdaniem jesteś głupia". Na to ta druga osoba odpowiada "W dupie mam Twoje zdanie" I to jest właśnie filozofia mojego życia. Niemniej jednak jestem przeciwna wulgaryzmom, i przejawom rasizmu, sama raczej nie przeklinam i takie komentarze są z mojego kanału usuwane.  

Jakie plany masz na najbliższe miesiące?
- Wiesz co, u mnie od jakiegoś czasu plany się nie zmieniają, ze względu na to, że mam mężczyznę, który jest w Paryżu. My się poznaliśmy jak ja tam byłam na urlopie i od 7 miesięcy już jesteśmy razem. Mój grafik się absolutnie nie zmienia w swoim chaosie, czyli pracuję sobie tutaj w Polsce, robię zlecenia, pracuję przy teledyskach i przy teatrze. A jak nie mam pracy, to lecę do Paryża i spędzam czas z partnerem. Czasami jak on idzie do pracy, to ja wtedy robię jakąś sesję zdjęciową, nawiązałam współpracę z kilkoma fotografami. No i tak wygląda moje życie. Także na najbliższe miesiące nie planuję żadnych zmian, za niedługo wylatuję do Paryża, później wracam, mamy premierę "Chicago" w teatrze muzycznym Variete, w którym pracuję. Premiera będzie 25 listopada, no i wszyscy się bardzo mocno do tego przygotowujemy. Na święta znowu wylatuję do Paryża, także w kółko to samo, ale bardzo dużo fajnych, zaskakujących zwrotów akcji i przede wszystkim nie ma nudy.
Wypowiadają się na mój temat osoby, które mnie nie znają i które tak naprawdę jakoś wykreowały sobie mój wizerunek właśnie z social media. Ci ludzie nie pokwapią się, by mnie wysłuchać, tylko widzą, jakie wrzucam filmiki, gdzie są robione i od razu dają ocenę na mój temat.
Jaką osobą jesteś na co dzień: Szaloną czy może spokojną?
- To jest ciężkie pytanie (śmiech). Mam dni, kiedy jestem spokojna, wyciszona, kiedy lubię swoje własne towarzystwo i zamykam się w domu, siedzę z moimi zwierzętami, książką, herbatą i słucham jakiejś chillout'owej muzyki. A jak przychodzę do ludzi i jestem wśród nich, to raczej nie uchodzę za osobę spokojną, tylko taką bardzo pozytywną, uśmiechniętą i rozrywkową. Także mam takie dwie skrajności, dwie twarze. Ale to tylko dlatego, że wiesz co, jestem jedynaczką, więc ja się nauczyłam sama ze sobą spędzać czas jako dziecko, natomiast faktycznie ludzie bardzo dużo mi dają energii i dzięki temu potrafię się napędzić i przez to staję się bardziej taka pełna życia.

Jaki facet ma szansę podbić Twoje serce?
- Tak, jak już wspomniałam, mam mężczyznę od 7 miesięcy. No i nie jest to takie łatwe, żeby podbić moje serce, wiesz. Bo my jeszcze nie jesteśmy na etapie mówienia sobie, że się kochamy. Myślę, że dojrzewamy do tego powoli, ale to jest tak, że z wiekiem, człowiek ma większe oczekiwania, jest więcej wymagań względem drugiego człowieka, a serce też nie jest otwarte, jak było za nastolatka, kiedy to wystarczyło naprawdę niewiele, by ktoś skradł moje serce i żeby powiedzieć mu, że go kocham. Przez te wszystkie lata, gdzie dostało się po dupie, to jest ciężki temat. Ciężko jest powiedzieć komuś, że się go kocha. Po prostu, ot tak. Ale mam mężczyznę, jestem z nim bardzo szczęśliwa. Mamy wzloty i upadki, tak jak w każdym związku. Tym bardziej w związku na odległość i tym bardziej, że wychowaliśmy się w dwóch zupełnie różnych środowiskach. Francja jest dużo bardziej liberalnym krajem, niż my. Na dużo więcej rzeczy tam się pozwala, ludzie mają dużo bardziej "wyrąbane" na pewne rzeczy. U nas jednak jest ta taka "musztra", wiesz, którą się gdzieś od dziecka ma. U nas się bardziej dotrzymuje słowo, tam raczej ludzie mają na zasadzie "Powiem coś, bo może masz ochotę to usłyszeć", a później niekoniecznie muszę to zrobić, więc tam jest bardziej "lajtowy" styl życia, natomiast u nas jest tak bardziej wszystko "pospinane". Poza tym, ja jestem mega ambitną osobą, dużo rzeczy w życiu robię, dużo pracuję, bardzo dążę do określonych swoich celów. A tam z kolei ludzie wolą łatwe życie i na zasadzie takiego "mam pracę stałą, to nic więcej nie muszę robić. Idę do pracy, odbębniam swoje, wychodzę i to jest wszystko". Tam jest takie podejście do życia, więc czasami są pewne rzeczy, które mnie irytują, ja prę, próbuję wymagać więcej od mojego partnera i go cisnę, kiedy on niekoniecznie musi to lubić, właśnie ze względu na to, że to człowiek, który uwielbia to swoje "luźne" życie. Cidzienną pracę, spotkania ze znajomymi, powroty do domu, dwa dni w tygodniu wolne, brak zmawtwiń typu płacenie podatku czy ZUSu. Dodatkowo jeszcze jako, że jego rodzice pochodzą z Afryki, no to jest on wychowany w kulturze afrykańskiej, gdzie spóźnienie jest na porządku dziennym, nie trzeba się spieszyć, "slow motion, relax" (śmiech). To są takie rzeczy, które gdzieś tam między nami zgrzytają, bo ja jednak jestem w ciągłym pośpiechu, zawsze na czas. Mamy zgrzyty, ale to jest normalne, prawda? W każdym związku są zgrzyty. Natomiast niewątpliwie jest to człowiek, który po tych 2,5 roku mojego bycia singielką, był pierwszą osoba, do której coś poczułam. Poczułam taką mega sympatię i pomyślałam o tym człowieku, że mogłabym być z nim w związku. Do tej pory, przez te 2,5 roku byłam bardzo zamknięta na wszystkich i pomimo tego, że chodziłam na randki, to jednak nic nie "trybiło"z tymi ludźmi i myślałam, że będę singielką do końca życia i że jakaś sfera się zamknęła na relacje bliższe z płcią przeciwną. Fajnie, że przy nim uwolniły się te moje emocje i że jesteśmy w związku pomimo tych przeciwności.


Jak myślisz, dlaczego coraz więcej związków w Polsce, trwa coraz krócej? Jak to widzisz?
- Wiesz co, myślę, ze to nie jest kwestia tylko Polski i Polaków. To jest kwestia całego świata. Moim zdaniem oczywiście, bo to nie jest tak, że wiesz, ja zjadłam encyklopedię i wszystkie umysły wszystkich ludzi na całym świecie. Mówię zawsze ze swojej perspektywy. Myślę, obecny częstrzy rozpad związków jest spowodowany kilkoma rzeczami. Pierwszą z nich jest to, ze kiedyś jak się miało pralkę, telefon czy lodówkę, to się je naprawiało. Teraz wymieniamy. Myślę, że to jest taka tendencja tego, do czego się przyzwyczailiśmy przez te wszystkie lata, czyli nie naprawiamy, tylko wymieniamy, I właśnie zamiast naprawić relacje w związku, to my wolimy tą drugą osobę zastąpić kimś nowym i przez to dużo związków się rozpada. Druga powód: kiedyś, do momentu, kiedy nie poznaliśmy tej drugiej osoby "face to face", nie mieliśmy możliwości poznania kogoś innego. Mówię tutaj o czasach moich rodziców, którzy są z 58. rocznika i to były czasy, kiedy nie było internetu. Teraz mamy dostęp do dużo większej ilości ludzi. Z tyłu głowy zatem cały czas jest myśl "a może spotkam kogoś lepszego?" Bo przecież to jest tak łatew. Zaczyna się niewinnie. Widzimy atrakcyjną osobę na Instagramie czy Facebooku, wysyłamy zaczepkę bądź piszemy wiadomość prywatną. Później jest flirt i zabiranie telefonu pod prysznic czy toalety by przypadkiem druga połówka nie widziała że z kims intensywnie rozmawiamy. No i tak zamiast spędzać czas z ukochaną osobą spędzamy go na telefonie. Kolejna rzecz i tu już to dotyczy myślę głównie Polski. Kobiety są bardzo ambitne, kobiety w Polsce potrafią mówić wieloma językami, wyglądać super, zajmować się jeszcze dzieckiem, pracować, mają swoje firmy. Zarabiają niejednokrotnie więcej niż mężczyźni. Bo mężczyźni chodzą sobie do pracy, wracają, oglądają telewizję. Nie chcę tego tak ująć ale moim zdaniem kobiety w dzisiejszych czasach są dużo bardziej rozwinięte. Mężczyzna jednak chciałby zawsze być tym, który zarabia więcej i myślę, że to jest też kolejny powód, dla którego związki się rozpadają, bo kobiety szlak trafia, że facet się nie rozwija. Ostatnia rzecz, która według mnie powoduje, że związki się rozpadają, to są niestety zdrady. Ale to też jest jakby wyzwolenie dzisiejszych czasów. Za sprawą takich programów, jak Warsaw Shore, czy patrząc na nastolatków, dzieci z gimnazjum i tak dalej, seks, który kiedyś był bardzo intymny i dotyczył ludzi, którzy się bardzo kochają, na chwilę obecną jest traktowany jak sport czy wieczorna rozrywka. Jak wyjście na siłownię. I takie wyzwolenie seksualne, to, że wydaje nam się, iż drugiej osoby nie możemy skrzywdzić, to jest też główny powód rozpadu związku. W dzisiejszych czasach coś takiego, jak prawdomówność, szczerość, lojalność, szacunek, to są wartości, które gdzieś bardzo odeszły w zapomnienie i ludzie nie przykładają do nich w ogóle uwagi, a akurat ja jestem taką osobą, która bardzo ceni sobie te cechy. Ja na przykład nigdy w życiu mojego mężczyzny bym nie skrytykowała wśród jego znajomych, ze względu na to, że nawet jeśli bym się z nim nie zgadzała, jeżeli bym uważała, że coś zrobił źle, to poparła bym go w danym momencie. Natomiast powiedziałabym mu w czterech ścianach, że się z nim nie zgadzam, ponieważ dla mnie lojalność jest bardzo ważną cechą. Tak samo, jak prawdomówność. I chociaż najgorsza prawda, jaka by nie była, jeżeli by jego zabolała, czy mnie, wolałabym "wyrzygać" całą prawdę niż chować to w sobie i udawać, że wszystko jest w porządku. Zdaję sobie sprawę, że to są cechy zapomniane, takie których nie każdy przestrzega i w dzisiejszych czasach bardzo mało jest takich honorowych osób, albo są to rzeczywiście osoby po 30-tce, które gdzieś tam tymi cechami się otaczają i dla których te wartości są ważne. A młodsze osoby, no niestety, nie były nauczone tych cech.
Seks, który kiedyś był bardzo intymny i dotyczył ludzi, którzy się bardzo kochają, na chwilę obecną jest traktowany jak sport. Jak wyjście na siłownię.

Rok 2017 powoli dobiega do końca. Jesteś z niego zadowolona czy wręcz przeciwnie?
- Jestem mega zadowolona z roku 2017. Ze względu na wszystko. Wszystko się u mnie tak poukładało w tym roku, że jestem z siebie mega dumna, rozwijam się pod każdym względem i poznałam się na nowo jako "Ja w związku", bo przez ostatnie 2,5 roku poznawałam się jako "Ja będąca singielką". Teraz zmienił się mój status i już widzę, że inaczej do tego związku podchodzę niż do tych, które się rozpadły. Mam więc nadzieję, że to mi się uda utrzymać. Oprócz tego pod względem zawodowym mega mi się wszystko udaje, odnoszę same sukcesy, bardzo dużo znanych osób w tym roku malowałam, wystąpiłam w trzech programach telewizyjnych jako ekspertka od makijażu bądź charakteryzacji. Ten rok przeszedł najśmielsze moje oczekiwania, jestem mega zadowolona, że takie doświadczenia, jakie były w tym roku, miałam możliwość przeżyć. Mam nadzieję, że rok 2018, nie będzie gorszy (śmiech). Może być tak samo dobry, albo lepszy, natomiast mam nadzieję, że nie będzie gorszy. Zobaczymy, co przyniesie i co pokaże, ale wydaje mi się, że chyba wiesz co, najważniejsze jest nastawienie. Jeśli jesteśmy nastawieni pozytywnie, jak przyciągamy tą pozytywną energię, to nie ma innej możliwości. Musi się wszystko udać.

Dziękuję za poświęcony czas, wszystkiego dobrego!
- Ja również bardzo dziękuję za wywiad. Również życzę Ci wszystkiego dobrego i mam nadzieję, że dla Ciebie też rok 2017 był bardzo fajny i że kolejny rok będzie jeszcze lepszy. Dzięki wielkie.

2 komentarze: