października 29, 2017

Z dnia na dzień z Cebulą, czyli Polska oczami Polaka

Z dnia na dzień z Cebulą, czyli Polska oczami Polaka

Polska. Piękna i cudowna, z dużymi perspektywami dla młodych, świetne zarobki, wspaniali ludzie. Nie, no dobra - żartowałem. W tym tekście zajmę się tym, co trapi wielu naszych rodaków, co dotyka ich w Polsce i tym, dlaczego coraz częściej decydujemy się wyjechać do innego kraju. Bo to same ważne sprawy są, które należy poruszać.

Doskonale wiemy, jak nasz kraj jest postrzegany nie tyle za granicą, co na swoim własnym podwórku. To nie jest żadną tajemnicą. Jest wiele kwestii, jakie mają wpływ na negatywne opinie.


Kraj się zmienia, Cebula dojrzewa jak nigdy wcześniej

W ostatnich latach, coraz częściej używa się słowa "Cebulak" wobec Polaków. Chodzi o to, że w oczach innych, obywatele naszego kraju nie potrafią się, delikatnie mówiąc, zachować. Dokładniej? Proszę bardzo - skarpety i sandały, brak taktu i kultury, era "dawania za darmo", "chore córki" i tak dalej. Można tak więcej, ale nie to jest tutaj w tym momencie najważniejsze.
Co ciekawe jednak, Polacy o Polakach mają opinię do... dupy. Pogadajcie z kimś, to się dowiecie prawdy i opinii tejże osoby. Czy można rzec zatem, że "Polak Polakowi wilkiem"? Nic z tych rzeczy. Po prostu jesteśmy przyzwyczajeni już do ciągłego, częstego narzekania. Nawet ten wpis to potwierdza w jakimś stopniu, bo przecież piszę tutaj dosyć negatywnie od pierwszego zdania.

Z dnia na dzień z Cebulą, czyli Polska oczami Polaka


Ale niestety. Sami powiedzcie, czy Polska jest dla Was krajem w stu procentach genialnym i dostarczającym wszystko to, co najlepsze? Kto jest pozytywnie nastawiony, niech podniesie rękę. Oho, las rąk widzę. Tego, skąd biorą się tzw. "Cebulacy", albo inaczej "Janusze i Karyny", ciężko jednoznacznie określić. Jednym z powodów, dla jakich nasi obywatele tak się zachowują, jest po prostu gówniana - delikatnie pisząc - sytuacja na rynku pracy, ale i to, jak jest zarządzany cały kraj. I tak, Polak musi liczyć każdy grosz, chwytać się pracy "na czarno" (bo o umowę przecież ciężko), liczyć na promocje i przedmioty po innych. Popatrzcie. Gdyby było tutaj u nas świetnie, nie było by tych wszystkich dantejskich scen, jakie oglądamy coraz to częściej - chociażby bitwa o karpia, czajnik, mikser czy kalosze. Do tego by po prostu nie dochodziło. Zarobki są słabe, wydatki spore, na pewno niewspółmierne do tego, co do portfela wpada. Po obliczeniu wszystkiego, opłaty, podatki i inne pierdoły, jakie wędrują na poczet państwa, na codzienne, normalne funkcjonowanie, wielu rodzinom nie starcza. Takich rodzin, jakie zmagają się z problemami finansowymi, jest mnóstwo. Myślicie, że otrzymają odpowiednią pomoc? Nic z tych rzeczy. Dalej będą biedni, z tą różnicą, że teraz starczy na dwa chleby zamiast jednego. A pamiętajmy, że ceny są coraz wyższe.
Okej. Średnia krajowa nie jest na najgorszym poziomie, ale w porównaniu z innymi krajami, to jest niewielka kwota. Oczywiście nie równam Polski do krajów Skandynawskich, ale no różnice są widoczne. Finanse. Główny powód "ucieczki" naszych rodaków z ziemi ojczystej. Anglia, Niemcy, Holandia - byle by nie Polska. Tak jest.


"Dej to, mi potrzebne bardziej"

To, o czym już wspominałem wcześniej. Czy nie widzieliście w internecie screenów z różnych profili, tudzież z korespondencji prywatnej, jak nasi rodacy reagują na to, że druga osoba nie chce im dać czegoś ZA DARMO? Tak, widzieliście. Pojawia się takie osławione już dosyć mocno "Dej mi, ja mam córkę i nie posiadam pieniędzy". Ta osoba niekoniecznie musi nie mieć pieniędzy, ale otrzymać coś za darmo jest fajnie przecież. Ile to razy ludzie bogaci kłócili się o coś, co było darmowe.

Z dnia na dzień z Cebulą, czyli Polska oczami Polaka


Nie wiem już, jak taki stan określić. Bo jest wręcz beznadziejny, zachowanie tych ludzi to porażka. Czy one siebie nie widzą? A może nie chcą widzieć? Możliwe, że tak właśnie jest. To skłania bardzo do pewnych refleksji. To na pewno. Ale pojawiają się też osoby, które jawnie żerują na świadczeniu "500 +", dostają sobie pieniądze na dzieci, ale w rzeczywistości trafiają one do sklepów monopolowych - za alkohole w różnej postaci. Oczywiście, żeby było jasne - nie piszę tutaj o wszystkich, ale jednak przypadków takich, jakie opisałem, jest niestety coraz więcej.


Co dalej?

Dla ludzi młodych, czy to po szkole, czy po studiach, nie ma tutaj niestety, przynajmniej póki co, większych perspektyw. No, może większe miasto jeszcze coś tam zapewni, ale i tak jest słabo. Studia nie uczą ludzi tak naprawdę niczego nowego. Studia czy szkoła nic Ci nowego nie dostarczą. To tylko Ty jesteś kowalem własnego losu. I albo coś sam osiągniesz i będziesz umiał, albo nic. Zupełnie nic. "Mam studia, znajdę dobrą pracę". Gówno prawda. W takiej sytuacji, jak Twoja, jest tysiące innych osób. Nie zapominaj o tym fakcie. Nie jest kolorowo. Za granicą zarobisz więcej, to wie każdy. Polska Ci tyle nie zapewni. Opieka zdrowotna, edukacja, sprawy polityczne - to wszystko kuleje. Nie oszukujmy się. I mimo, że jest lepiej niż w chociażby w latach 90-tych XX. wieku, to patrząc realnie, faktycznie jesteśmy krajem zacofanym. I chociażbyśmy nie wiadomo, co robili, to ten stan rzeczy się nie zmieni prędko. Tak już jest. Nie dziwmy się później, że tylu Polaków siedzi sobie w Londynie, Berlinie, Amsterdamie i tak dalej. Może i też rewelacji często tam nie ma, to jednak skutek finansowy jest o wiele korzystniejszy. A w Polsce ludzie liczą każdy zarobiony pieniądz.

Polacy swój kraj postrzegają tak, a nie inaczej, bo i mają ku temu powody. nie tylko to, o czym pisałem, bo jak wiecie, tych aspektów jest zdecydowanie więcej. Oczywiście są ludzie, którym wychodzi i sobie radzą, ale jest ich niewiele. Rozmawiałem z kilkoma osobami na temat ich sytuacji w Polsce. Większość z nich zdecydowanie nie jest zadowolona ze swojej obecnej sytuacji. Nie hejtuję zupełnie mocno, ale piszę, jak jest. Wy też możecie napisać swoje zdanie, chętnie porozmawiam.


4 komentarze:

  1. Bardzo prawdziwy artykuł :) Myślę dokładnie tak samo

    OdpowiedzUsuń
  2. Totalnie się z tym nie zgadzam, tzn.chodzi mi o fragment o sytuacji gównianej na rynku pracy w Polsce. Mieszkam w Hiszpanii i uwierz mi, tu jest dno, co 4 osoba nie ma pracy, żadnej... W Polsce praca jest, inna kwestia, to zarobki, dalej jak w Afryce. Aczkolwiek znam dużo osób, co zarabia naprawdę dobrze. Zaczynali od gorszej pracy, ale w wieku 32 lat naprawdę dużo osiągnęli. Małymi krokami i ciężką pracą. Kraj niczego ci nie da, trzeba wziąć sprawy w swoje ręce. Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi też się wydaje, że z tą pracą to jest tak, że ona jest, tylko nie zawsze taka o jakiej marzymy jest dostępna dla nas. Przykład? Mam kompetencje na kierownicze stanowisko, ale nie mogę znaleźć takiej pracy, leczy gdybym MUSIAŁA zarobić, to do sprzątania biurowców mnie przyjmą. Sęk w tym, że ludzie nie chcą "robić byle robić". Cała reszta spostrzeżeń, jak najbardziej trafna: jesteśmy roszczeniowi, z taktem i dobrym wychowaniem u nas słabo - ale dla przeciwwagi, kiedy trzeba pomóc to potrafimy się zjednoczyć i nawet Zygmunta wyciągnąć z portfela. Pozdrawiam

    https://kobietadozadanspecjalnych.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń