maja 13, 2017

Zwierzenia zgwałconej

Zwierzenia zgwałconej

Nie powiem, że tematy ciężkie porusza mi się... łatwo. Ale jak już Wam kiedyś pisałem wiele razy - takowe trzeba po prostu poruszać.
Miałem pisać o czymś zupełnie innym, jednak kilka dni temu dostałem bardzo emocjonalnego maila. O tym dalej.

Mail sam w sobie nie był jakoś szczególnie długi, jednak postanowiłem, że zajmę się tematem i zaczęliśmy wymieniać wiadomości. Na tej podstawie, oprócz mojego tekstu, będziecie mogli przeczytać historię prosto od dziewczyny, która kilka lat temu została zgwałcona.
Chodzi o Nikolę, która niedawno skończyła 25 lat. Gdy miała dokładnie 16 lat została zgwałcona. Mocna historia, Nikola mimo tego, co ją spotkało, dała sobie radę, dziś chce się z Wami podzielić tym, co ja spotkało. Zapytałem ją, czy nie chce się "pokazać". Powiedziała, że woli być anonimowa i ja szanuję jej decyzję, ani nie namawiałem do zmiany.

Gwałt dla kobiety jest koszmarem. Nie każda kobieta potrafi sobie później z tym poradzić i normalnie funkcjonować. Koszmar może ciągnąć się latami, a nawet całe życie. Nie pomaga nawet pomoc specjalistów. Co gorsza - nie zawsze winny otrzymuje wyrok. Bo albo skrzywdzona boi się zgłosić sprawę, albo chce przemilczeć wszystko, choć w środku ich emocje są niewyobrażalnie duże. Bardzo często gwałcicielem jest ktoś bardzo bliski, z "czystą kartą", o bardzo dobrej opinii, ktoś ceniony. Tak jest. Nigdy nie można ufać nikomu. W ostatnich latach było już tyle historii.

Nikola, zgłaszając się do mnie, zaufała mi. Nie chcę się w tej sytuacji chwalić, czy coś w tym stylu, że ufacie mi i jest fajnie. Tutaj chodzi o coś innego. Minęły lata, Nikola żyje dalej, swoim życiem, a tamten rozdział powoli, bo powoli, ale zamyka. Cieszy mnie to ogromnie, bo jak już pisałem, nie zawsze jest tak, że kobieta żyje, jak gdyby nic zupełnie się nie stało.
Pamiętajcie, że gdy padacie ofiarą przestępstw, przemocy - nie bójcie się. Najgorsze, co można zrobić w takiej sytuacji, to zamknąć się na wszystko i na wszystkich. Ja nie neguję, bo łatwiej mówić, a ciężej znaleźć się w podobnej sytuacji. Jednak chcę Wam coś naświetlić, ukazać w jakimś stopniu.

Ode mnie tyle, bo przecież nie ja jestem tutaj w tym poście najważniejszy, a Nikola. Nie zrobiłem tym razem formy wywiadu, a połączyłem wypowiedź, co dało jedną treść, którą nazwałem, może dla niektórych dziwnie, może nie - "Zwierzenia zgwałconej". Na początku miałem napisać "Spowiedź", jednak przecież to nie Nikola zgrzeszyła. Nie zatrzymuję już Was dłużej, zapoznajcie się z historią Nikoli.

Zwierzenia zgwałconej

"Pamiętam, że to był dosyć mroźny dzień, miałam 16 lat. Był to 2008 rok, wracałam ze szkoły. Przez prawie połowę drogi wracałam z koleżanką z klasy, później ona poszła w swoją stronę, ja w swoją. Byłam już naprawdę blisko domu, gdy na ulicy zatrzymał się ciemny samochód. Może teraz ten fragment wyda się dziwny, ale starszy typ (tak go będę nazywać) nagle uchylił okno i poprosił, bym coś mu na mapie pokazała, bo nie zna drogi, a jest w okolicy pierwszy raz. Otworzył drzwi od strony pasażera i kazał na chwilę wejść. Nie wiem, co się ze mną stało. Mama zawsze, zawsze mówiła mi, żebym do nikogo nie wsiadała, a przecież już dzieckiem nie byłam. A ja głupia... weszłam do środka. Czułam się nieswojo. Typ wysiadł na chwilę, że niby musi coś sprawdzić na zewnątrz, po czym podszedł do moich drzwi i je zamknął. Chciałam wyjść, ale jakimś sposobem się nie dało, dochodziło już do mnie, co się dzieje. Typ wsiadł do środka i powiedział, że jedziemy na przejażdżkę i że będzie fajnie. Płakałam, wiedziałam, że stanie się coś złego. Jaka ja byłam głupia... Ale teraz mówi się to i tak inaczej, wówczas to była chwila. Jechał bardzo szybko, w pewnym momencie byłam nawet gotowa wyskoczyć z jadącego samochodu. Tak, byłam gotowa, ale się powstrzymałam. Może zrobiłabym lepiej? Wjechaliśmy do lasu za miastem. Z dala od drogi zatrzymał samochód, zgasił silnik i kazał mi wyjść. Byłam roztrzęsiona. W pewnej chwili, zaczęłam biec, jednak typ dogonił mnie, szarpnął za rękę i powalił na ziemię. Płakałam jeszcze mocniej, krzyczałam, ale nikt nie miał prawa mnie usłyszeć. Zaczął mnie rozbierać, nie mogłam zrobić nic, byłam zbyt słaba, a on to wszystko wykorzystał. Przez moją głowę przepływały setki myśli. Gwałcił mnie, a ja chciałam w tej chwili umrzeć. Gdy skończył, nie wiedziałam, czy teraz mnie zabije czy odjedzie. Wybrał drugie, uciekł, ja półnaga zostałam w lesie. Jakimś cudem, w wielkim szoku, dotarłam do drogi, zatrzymał się samochód, Ci ludzie mi pomogli. Czułam się jak gówno, bez życia i z kolejnym natłokiem myśli. Ja jednak nie zostawiłam tego dla siebie, moi rodzice o wszystkim się dowiedzieli, a mojego oprawcę szybko dopadła sprawiedliwość. Było mi ciężko, jednak z każdym kolejnym miesiącem stawałam się coraz silniejsza, jednak do wszystkich chłopaków podchodziłam z dystansem, czułam olbrzymi strach, nie chciałam zostać skrzywdzona drugi raz. Dopiero w 2015 roku zaufałam, dałam szansę chłopakowi, z którym jestem do dzisiaj. Mieszkam w innym mieście, wiodę spokojne, normalne życie. Tamten rozdział chcę już zamknąć i zostawić za sobą. A mówię o tym, by pokazać, jakie sytuacje mają miejsce, że jedna zła decyzja potrafi zmienić tak wiele. Prośba do Twoich czytelników. Niech tylko mnie nie osądzają, że po co tam wsiadałam. Sama tego nie wiem, jednak wiem, że popełniłam wtedy największy błąd życia, że tego można było uniknąć."

Jak widzicie sami, Nikola dała radę, od wszystkiego minęło dokładnie 9 lat. Mam nadzieję, że ten tekst coś da, że zostanie zapamiętany. Pamiętajcie, że możecie się ze mną cały czas kontaktować, dzielić swoimi historiami czy problemami. Pisać możecie przez maila (lifestylebypw@wp.pl) bądź przez formularz kontaktowy w zakładce "KONTAKT". Zachęcam także do udostępniania dalej tego posta, żeby jak najwięcej ludzi się o nim dowiedziało. Nikoli dziękuję za kontakt i życzę wszystkiego dobrego.

Może zaciekawią Ciebie również moje inne wpisy?

12 komentarzy:

  1. Straszna sprawa. Nawet nie wyobrażam sobie co musi czuć taka osoba. Najważniejsze jednak, że oprawcę dosięgła sprawiedliwość.

    OdpowiedzUsuń
  2. Historia jakiś milion, co nie oznacza, że nie tak samo odrażająca i straszna, bo inne, bardziej adekwatne słowo nie przychodzi mi do głowy.
    Jednak nie odpowiada mi Twój sposób... opracowania jej i cały przekaz LEKKO popsuły Twoje wzmianki w innym tonie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nawet nie wiem jak to skomentować. Ułamek chwili może tak zmienić wszystko i straszne, że są tacy ludzie, którzy tak potrafią to wykorzystać :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami jedna chwila potrafi zmienić bardzo wiele. Jedna decyzja.

      Usuń
  4. Pamiętam jak w 1 klasie liceum zwolniłam się w trakcie lekcji do domu. Wyszłam ze szkoły, gdy tuż koło mnie zatrzymał się samochód z dwoma mężczyznami. Ten od strony pasażera spytał mnie jak dojechać na ulicę, która była całkiem niedaleko, pomimo tego, że trzymał mapę.
    Instynktownie powiedziałam, że nie wiem, chociaż wiedziałam. Odsunęłam się od samochodu, żeby utrudnić potencjalnemu sprawcy wciągnięcie mnie do środka. Odeszłam szybkim krokiem, chociaż mężczyzna coś jeszcze mówił. Być może byli to tylko zwykli turyści, być może nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobrze zrobiłaś, słuszna decyzja :)

      Usuń
  5. Nigdy nie potrafiłam sobie nawet wyobrazić co czują dziewczyny które znalazły się w takiej sytuacji. straszne jest to że tacy zwyrodnialcy czują się bezkarni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, a takich przypadków jest mnóstwo.

      Usuń
  6. Nóż się w kieszeni otwiera. Co za zły człowiek. Mnie też w podobny sposób zaczepiono.. Ale nie wdawalam się w dyskusję. Pilnuje też by zawsze chodzić z kimś, zwłaszcza gdy niedaleko jest park czy Las. Kobieta nigdy nie może czuć się w 100% bezpiecznie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To niestety prawda, wszędzie może taka osoba się trafić.
      Pozdrawiam

      Usuń