Po co nam wirtualny świat?


Wirtualny świat - po co i na co? Na takie pytania postaram się odpowiedzieć w tym artykule. Wirtualność zaczyna dotykać coraz większą liczbę ludzi, staje się wręcz problemem globalnym. Wszystko przez dostępność gadżetów do gier - konsol, padów itd. Czy da się coś z tym zrobić?


XXI. wiek to wiek technologicznych nowości, majstersztyków i urozmaiceń. Dopiero w tym wieku pojawiły się te technologiczne urządzenia, które masz możliwość kupna dziś. Fajna sprawa, można wybierać w setkach produktów, mamy różne ceny, specyfikacje. Dla każdego coś dobrego. Tyle, że w tekście tym, nie będzie mowy o samej technologii i jej ewoluowania (o tym być może będzie osobny wpis), a skupię się na ogłupiającym coraz bardziej działaniu gier. Tak, gier. Wiadomo, czasem dla rozrywki fajnie sobie zagrać na konsoli i widzieć wszystko na 50-calowym ekranie telewizora. Tylko, że coraz częściej zdarzają się osoby, które grają w te całe gry nałogowo, choć same nie dostrzegają tego problemu i twierdzą, że nic się nie dzieje, że to jest normalne.
Takie osoby żyją w innym świecie - wirtualnym. Świat rzeczywisty nie interesuje ich, a ich codzienny byt sprowadza się do jedzenia i picia. Skala problemu, jak już wspominałem, jest ogromna. Twórcy gier, zwłaszcza na konsole PS4, zarabiają miliony dolarów na swoich tytułach.

Pamiętajmy, że w środku tych gier także trafiają się mikropłatności (za postaci, grę online z innymi ludźmi, ubrania, bronie itd) i to jest także kolejnym minusem życia w wirtualnym świecie. Uzależniona osoba bardzo często wydaje większość pieniędzy, jakie posiada na swoją rozrywkę. Prawdziwe pieniądze za coś nieprawdziwego. Wirtualność powoli staje się także zmorą dzieci. Kiedyś (jeszcze chociażby w latach 90-tych) były te piękne czasy, w których biegało się za piłką od rana do wieczora i to była prawdziwa rozrywka. Po co obecnie wychodzić na podwórko, tracić czas i na dodatek odnieść kontuzję? Przecież są gry piłkarskie - takie podejście mają właśnie młode osoby. A rodzice często same nie robią nic, by ich dziecko opuściło w końcu cztery ściany i ruszyło się na podwórko ze swoimi znajomymi. Sami z pewnością widzicie, jak mało jest dzieciaków na świeżym powietrzu, wszystkiemu winne są właśnie omawiane gry, ale także portale społecznościowe, które mają na całym świecie miliony użytkowników.

fot. socialgameslaw.com

Pora zastanowić się, co należy zrobić, by ustrzec się uzależnienia od wirtualnego świata. Z pewnością trzeba ograniczać czas, jaki przeznaczamy na gry i serwisy społecznościowe. Da się to zrobić, tylko jest jedno ale - trzeba mocno chcieć. Nic się samo nie zrobi. Bez postanowienia poprawy, efektu będzie brak niestety, to normalne. Nie traćmy także setek złotych na te rozrywki, bo naprawdę nie warto. Lepiej nawet odkładać je i uzbierać na coś fajnego w "prawdziwym" świecie. Po co nam wirtualny świat, gdy za oknem jest tak pięknie? Odpowiedzcie sobie, drodzy Czytelnicy, sami na to pytanie. Wirtualność niszczy ludzkie relacje, działa niczym wirus rozprzestrzeniający się w ekspresowym tempie. Antidotum jest, napisałem o tym wyżej. Korzystajmy z tego i nie zamykajmy się w domu, bo nasze zdrowie też na tym straci. Możemy być tego pewni.

Komentarze

  1. Dla mnie to chyba już za późno :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale na co za późno? Na odejście od wirtualnego świata? :)

      Usuń

Prześlij komentarz