lipca 07, 2016

Kobieta wolna i wyzwolona


Jakie związki są, każdy wie i widzi. Jedne świetne, inne tragiczne. Ale nie ma związków idealnych, takie po prostu nie istnieją. Są także kobiety i dziewczyny, które mają po prostu "wyjebane" na pchanie się w jakikolwiek związek i cieszą się życiem, że tak napiszę "na własną rękę". O takich właśnie wolnych przedstawicielkach płci pięknej będzie ten wpis.

Kobiet, które chcą być singielkami, jest masa. One nie szukają miłości, przelotnego seksu "na raz" i związków. Nic. Trafiają się także takie, które z miłości cierpiały i nie chcą pakować się w to samo gówno ponownie. Wyczuwają strach, który tkwi w ich głowach, taki czysty paraliż. Ale i cieszą się z życia, jakie wiodą. Nikt im nic nie mówi, nie ma kłótni, zdrad. Na jednym z forów, użytkowniczka pisze: "Nie chce nigdy faceta w swoim życiu. Uprzedzam, gruba nie jestem, brzydka też nie. Raz cierpiałam z miłości jako 22-letnia kobieta... nie nawiązuję z facetami żadnych relacji, nie chcę cierpieć...". Inna internautka pisze "Ja też mam dosyć mężczyzn, mój jeden były to durny cham, drugi to psychopata. Sama sobie ich wybrała. Mimo że jestem dobrą osobą i za taką się uważam, to przyciągam do siebie psycholi, którzy niszczą mi życie". Jak widać, cierpienie i rany są głównym powodem tych decyzji. Inne kobiety natomiast nie "pchają" się w związki, bo... nigdy nikogo nie miały. I nie chcą, by to się zmieniło. Po prostu nie czują takiej potrzeby.

Po czasie samotności, dziewczyny często jednak zaczynają zmieniać swoje podejście do facetów. "Też tak kiedyś gadałam, to normalne, że kobieta zraniona raz czy więcej razy, usiłuje się jakoś zabezpieczyć przed kolejnym cierpieniem. Ale tak jesteśmy stworzone, że potrzebujemy miłości, chcemy rodzić dzieci i obserwować, jak dorastają" - czytam u kolejnej forumowiczki. To mimo wszystko ciągle nie większość dziewczyn. Wolna i wyzwolona dziewczyna niczym się nie przejmuje, ani nie myśli o tym, co będzie za X lat. Nie chce związków, a samotność jej nie dołuje. Ani trochę. Robi to, na co ma ochotę. Tylko, czy na dłuższą metę takie życie na "własną rekę" dostarcza radość? Według mnie nie. I tak, jak zauważyły inne forumowiczki i internautki: warto zaryzykować i walczyć o swoje szczęście w związku. Przecież nikt nie wie, czy nam wyjdzie czy też będzie wręcz przeciwnie. Dlaczego więc od razu przekreślać to wszystko?



Seks? To też żaden powód, dla którego kobiety chciałyby być z facetami. "Szczerze? Lepszy seks mam sama ze sobą, niż z moimi dwoma byłymi. Mówię to z całą szczerością". Oczywiście, seks nie jest najważniejszy w związku, bo to jedynie dodatek dla dwóch kochających się ludzi, ale i to "nie rusza" specjalnie singielek. Ale i dlaczego miałoby być w sumie inaczej?
O dwóch rodzajach samotnych kobiet już napisałem. Jaki jest trzeci? Dziewczyna mimo że chce i stara się, nadal jest sama jak palec. Skądś to znam. Ale i tu specjalnie nie ma jakiegoś specjalnego zamartwiania się. Może jest im to pisane, by faceta nie miały.

Ostateczna decyzja oczywiście należy do kobiet. Singielki też niezbyt lubią słuchać opinii innych ludzi, że powinny poszukać sobie partnera. Twardo stoją na swoim i latami się tego trzymają. To poniekąd ich taki mały cel. Żadnego dupka przy mnie! Ja oczywiście żadnej z Was nie oceniam. Macie prawo do decyzji, że wolicie żyć w samotności. To całkowicie normalne. Cały ten, może niezbyt długi, tekst miał pokazać, że sprawa singielek jest dosyć szeroka.

Dajcie znać, co sądzicie na ten temat. Czekam na Wasze komentarze i historie. Możecie pisać na maila: patryk6527@o2.pl. Zachęcam także do czytania moich pozostałych artykułów i wywiadów, a także zapisania się do Newslettera, by być na bieżąco.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz